Jak naliczać nową opłatę? I tak będzie niesprawiedliwa
2012-01-10
W tej sprawie tylko jedno jest pewne: że podzieli warszawiaków - Rada Warszawy zdecyduje niebawem o nowej opłacie śmieciowej. Jak ją pobierać? Od metra, głowy, zużytej wody czy gospodarstwa domowego?
Rewolucję w śmieciach wymusza nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Pisaliśmy o niej nieraz: chodzi o to, żeby jak najwięcej odpadów segregować i przetwarzać, w odpowiedni sposób składować oraz ukrócić proceder ich nielegalnej wywózki, np. do lasów. Ma w tym pomoc przekazanie władzy nad śmieciami gminom. - Warszawiaków czekają duże zmiany - mówi Grażyna Sienkiewicz, dyrektorka miejskiego Biura Ochrony Środowiska. - Chcemy, żeby mieszkańcy już teraz dowiedzieli się, co ich czeka, a w szczególności - o opłacie śmieciowej.
Wiadomo, że każda nowa opłata budzi sprzeciw. Urzędnicy spodziewają się, że ta dotycząca śmieci dodatkowo podzieli całe miasto i wywoła wielką dyskusję. - Teraz system naliczania opłat za odbiór śmieci jest bardzo zróżnicowany, w zależności od tego, jaka firma je odbiera - wyjaśnia dyrektor Sienkiewicz. - Ktoś ma ją naliczaną od powierzchni lokalu, ktoś płaci od mieszkania, w innym budynku - od osoby. My musimy wprowadzić jedną metodę obliczania opłaty dla wszystkich warszawiaków i jedną stawkę.
Dzisiaj w Warszawie działa ponad 120 firm, które mają umowy ze spółdzielniami, wspólnotami czy właścicielami domów jednorodzinnych. Takich kontraktów za półtora roku już nie będzie. Ani spółdzielnia, ani właściciel domku nie wybiorą sobie firmy, która opróżni pojemnik. Zrobi to samorząd. Ogłosi przetarg na odbiór śmieci w poszczególnych sektorach, na które podzielona zostanie Warszawa. I wskaże miejsca, do których firmy będą je dostarczać. Za zorganizowanie i działanie całego systemu (odbiór, transport, zbieranie, odzysk i unieszkodliwianie odpadów) miasto będzie pobierało od warszawiaków właśnie opłatę śmieciową. Do końca roku Rada Warszawy wybierze jedną z czterech metod jej naliczania: od liczby mieszkańców konkretnej nieruchomości, od ilości zużytej wody, powierzchni mieszkania albo od gospodarstwa domowego. - Niezależnie od tego, co zdecydujemy, cześć mieszkańców może uważać, że jest to niesprawiedliwe - ocenia dyrektor Sienkiewicz.
Bo np. jeśli od metra mieszkania miałaby płacić 4-osobowa rodzina żyjąca w dwóch pokojach i emerytka na 80 metrach, to emerytka będzie niezadowolona. Przy opłacie "od głowy" jest z kolei ryzyko, że liczba mieszkańców Warszawy po wprowadzeniu opłaty śmieciowej gwałtownie spadnie. Przybędzie za to wiecznych "gości".
Radni do końca roku muszą się z tym uporać. Mają też zdecydować o wysokości stawki oraz o tym, jak często i w jaki sposób będziemy płacić. Zanim podejmą uchwały w tych kwestiach, ratusz musi najpierw zdecydować, dla kogo w ogóle organizować zbiórkę śmieci. Nowa ustawa nakłada obowiązek objęcia systemem mieszkańców, ale Rada Warszawy może ustalić, że obejmie on wszystkich właścicieli nieruchomości, czyli także np. właścicieli biurowców czy budynków administracji. Chodzi o aż 40 proc. odpadów, które nie powstają w mieszkaniach.
W rozstrzygnięciu tej i wielu innych kwestii ma pomóc doradca. Urzędnicy wybrali w przetargu konsorcjum, które zawiązały spółka Polinvest i Kancelaria Radcy Prawnego Urszula Rozenbajger (z Krakowa) oraz tarnowska spółka Savona Project. - Od połowy przyszłego roku miasto przejmie obowiązki związane z odbiorem odpadów komunalnych od mieszkańców. Taki maksymalny termin wyznacza ustawa i do tej pory musimy być gotowi - mówi dyrektor Sienkiewicz.
Wiadomo, że każda nowa opłata budzi sprzeciw. Urzędnicy spodziewają się, że ta dotycząca śmieci dodatkowo podzieli całe miasto i wywoła wielką dyskusję. - Teraz system naliczania opłat za odbiór śmieci jest bardzo zróżnicowany, w zależności od tego, jaka firma je odbiera - wyjaśnia dyrektor Sienkiewicz. - Ktoś ma ją naliczaną od powierzchni lokalu, ktoś płaci od mieszkania, w innym budynku - od osoby. My musimy wprowadzić jedną metodę obliczania opłaty dla wszystkich warszawiaków i jedną stawkę.
Dzisiaj w Warszawie działa ponad 120 firm, które mają umowy ze spółdzielniami, wspólnotami czy właścicielami domów jednorodzinnych. Takich kontraktów za półtora roku już nie będzie. Ani spółdzielnia, ani właściciel domku nie wybiorą sobie firmy, która opróżni pojemnik. Zrobi to samorząd. Ogłosi przetarg na odbiór śmieci w poszczególnych sektorach, na które podzielona zostanie Warszawa. I wskaże miejsca, do których firmy będą je dostarczać. Za zorganizowanie i działanie całego systemu (odbiór, transport, zbieranie, odzysk i unieszkodliwianie odpadów) miasto będzie pobierało od warszawiaków właśnie opłatę śmieciową. Do końca roku Rada Warszawy wybierze jedną z czterech metod jej naliczania: od liczby mieszkańców konkretnej nieruchomości, od ilości zużytej wody, powierzchni mieszkania albo od gospodarstwa domowego. - Niezależnie od tego, co zdecydujemy, cześć mieszkańców może uważać, że jest to niesprawiedliwe - ocenia dyrektor Sienkiewicz.
Bo np. jeśli od metra mieszkania miałaby płacić 4-osobowa rodzina żyjąca w dwóch pokojach i emerytka na 80 metrach, to emerytka będzie niezadowolona. Przy opłacie "od głowy" jest z kolei ryzyko, że liczba mieszkańców Warszawy po wprowadzeniu opłaty śmieciowej gwałtownie spadnie. Przybędzie za to wiecznych "gości".
Radni do końca roku muszą się z tym uporać. Mają też zdecydować o wysokości stawki oraz o tym, jak często i w jaki sposób będziemy płacić. Zanim podejmą uchwały w tych kwestiach, ratusz musi najpierw zdecydować, dla kogo w ogóle organizować zbiórkę śmieci. Nowa ustawa nakłada obowiązek objęcia systemem mieszkańców, ale Rada Warszawy może ustalić, że obejmie on wszystkich właścicieli nieruchomości, czyli także np. właścicieli biurowców czy budynków administracji. Chodzi o aż 40 proc. odpadów, które nie powstają w mieszkaniach.
W rozstrzygnięciu tej i wielu innych kwestii ma pomóc doradca. Urzędnicy wybrali w przetargu konsorcjum, które zawiązały spółka Polinvest i Kancelaria Radcy Prawnego Urszula Rozenbajger (z Krakowa) oraz tarnowska spółka Savona Project. - Od połowy przyszłego roku miasto przejmie obowiązki związane z odbiorem odpadów komunalnych od mieszkańców. Taki maksymalny termin wyznacza ustawa i do tej pory musimy być gotowi - mówi dyrektor Sienkiewicz.
Udostępnij link: Facebook
Najnowsze wiadomości
-
Zobacz 10 największych hitów Nocy Muzeów
-
Olbrzymi outlet na Białołęce. Wmurowano kamień węgielny
-
IPN pokaże akta inwigilowanych piłkarzy. Obejrzycie?
-
Okradł ją na randce. Wpadł. Grozi mu do 5 lat więzienia
-
Wypadek na wiadukcie w centrum. Jedna osoba w szpitalu
-
Tramwaj z pianinem w środku ruszył na tory [ZDJĘCIA]
-
Narodowy bez nagrody. Przegrał z gdańskim stadionem
-
Spór o konkurs. Co z lokalem dla "Krytyki Politycznej"?
-
Zobacz jak drążą tunele dla II linii metra
-
Pisklaki rzadkich ptaków biegają po Wisłostradzie
