Strona główna > 

Absurd goni absurd: ekstremalne biegi na stacji PKP

list czytelnika

2012-02-05

Jestem klientem Kolei Mazowieckich od 17 lat i dojeżdżam pociągiem do pracy ze stacji Warszawa-Włochy. Sposób traktowania pasażerów w 20-stopniowym mrozie budzi mój sprzeciw - pisze czytelniczka.

Fot. Stefan Romanik / Agencja Gazeta

Oczekiwanie na pociąg na stacji Warszawa - Włochy
+ więcej zdjęć

Na stacji Warszawa-Włochy - jednej z nielicznych w Warszawie, która posiada dwa perony dla pociągów odjeżdżających w kierunku Warszawy - nikt nie zapowiada pociągów. Efektem tego jest brak możliwości przewidzenia, czy, kiedy i na który peron przyjedzie następny pociąg - szczególnie w sytuacji masowych opóźnień, czyli w zimie. Podróżni muszą przebiegać w szalonym tempie tunelem lub skakać po torach!

Ekstremalne wyczyny uatrakcyjnia fakt, że często pociąg w ogóle nie zatrzymuje się na naszej stacji - o czym podróżni nie mogą wiedzieć, bo nikt tego nie zapowiada. To trwa od kilku lat. Kiedy próbowałam rzecz wyjaśnić, okazało się, że nie ma etatu dla zapowiadającego! Jak rozumiem, pani, która np. siedzi w kasie, nie może tego robić. Po zmianie rozkładu zmniejszono istotnie liczbę pociągów w godzinach szczytu między 8 a 9 rano. Bardzo często do pociągów nie można już we Włochach wsiąść, a jeśli już się uda, podróżuje się w prawdziwie bydlęcych warunkach.

W nielicznych pociągach SKM też panuje niewiarygodny tłok. Dlaczego mam płacić za bilet i nie mieć możliwości wejścia czasami do dwóch pociągów z rzędu? Co można zrobić, gdy pociąg się opóźnia, a jest bardzo zimno? Normalnie powiedziałabym, że poczekać w poczekalni. Co prawda nie wiemy, czy i kiedy przyjedzie (bo nikt nie zapowiada), ale przynajmniej nie zmarzniemy. Na stacji Warszawa-Włochy poczekalnia co prawda jest, ale po pierwsze, mocno okrojona przez sklepiki i barki, po drugie, nieogrzewana, a po trzecie, cóż - absurd goni absurd - drzwi na perony są zamknięte na głucho "z powodu awarii".

Po okrążeniu budynku okazuje się, że ta awaria to kłódka. Ponadto okna wychodzące na perony zasłonięte są tablicami ogłoszeń. Tak więc, jeśli ktoś czeka w poczekalni, to nie zobaczy nadjeżdżającego pociągu, a jeśli jakimś cudem zobaczy - to może do niego nie dobiec. Efekt jest taki, że w mrozie NIKT z kilkudziesięciu pasażerów oczekujących na pociąg, który nie wiadomo kiedy przyjedzie, nie korzystaa z poczekalni! Oto zimowa rzeczywistość na stacji Warszawa-Włochy.

Nazwisko do wiadomości redakcji

Zobacz więcej na temat:

kolej | Włochy
Udostępnij link: Facebook

Najnowsze wiadomości